Mieszkańcy gminy Lanckorona już 10 maja zdecydują, czy wójt Ryszard Gonet powinien zostać odwołany przed końcem kadencji. Im bliżej głosowania, tym bardziej zaostrza się kampania referendalna, a obie strony sporu coraz częściej odwołują się do dokumentów, liczb i wzajemnych zarzutów.
Za referendum odpowiada Komitet Referendalny Mieszkańców Gminy Lanckorona. Z dokumentów Delegatury Krajowego Biura Wyborczego w Krakowie wynika, że wśród inicjatorów są Łukasz Kwaśnica, Adam Cora, Grzegorz Cora, Zbigniew Cora oraz Andrzej Kopta.
Komitet wskazuje kilka głównych powodów rozpoczęcia procedury. W oficjalnym piśmie wymieniono m.in. rezygnację z budowy krytej pływalni w Izdebniku, decyzje mające hamować rozwój gminy, brak przejrzystości w informowaniu mieszkańców, zastój inwestycyjny, kontynuowanie projektów poprzednich władz oraz spadek zaufania społecznego.
W kolportowanych ulotkach pojawił się jednak szerszy katalog zarzutów, obejmujący także sprawy oświaty, oczyszczalni ścieków, jakość inwestycji czy poziom pozyskiwania dofinansowań. Wójt Ryszard Gonet zwraca uwagę na rozbieżności między dokumentami składanymi do KBW a materiałami kierowanymi do mieszkańców. Jego zdaniem w tak poważnej sprawie wyborcy powinni mieć pełny obraz sytuacji.
Komitet odpowiada, że wszystkie dane pochodzą z dokumentów uzyskanych z Urzędu Gminy Lanckorona, a różnice mogą wynikać z odmiennego sposobu liczenia kosztów. Zapowiada również publikację materiałów, na których oparto zarzuty.
Najwięcej emocji budzi sprawa basenu w Izdebniku. Inicjatorzy referendum wskazują ją jako jedną z głównych decyzji obciążających obecne władze. Wójt przekonuje natomiast, że odstąpienie od inwestycji było decyzją trudną, ale konieczną. Według niego pierwotne założenia finansowe były zbyt optymistyczne, a realne koszty utrzymania podobnych obiektów mogłyby wieloletnio obciążyć budżet gminy.
Gonet podkreśla, że po negocjacjach z wykonawcą udało się obniżyć karę umowną z ponad 2,6 mln zł do 1,14 mln zł. Komitet referendalny wskazuje z kolei, że rezygnacja z inwestycji i tak oznaczała dla gminy wymierne straty.
Na razie obie strony zapowiadają dalsze przedstawianie dokumentów i stanowisk. Referendum coraz wyraźniej staje się nie tylko głosowaniem nad przyszłością wójta, ale także oceną dwóch różnych wizji zarządzania gminą – jednej ostrożniejszej finansowo i drugiej nastawionej na realizację wcześniej zaplanowanych inwestycji.
