Przejdź do treści

Sanepid w ogniu krytyki. Fakty pokazują inną stronę sprawy

Od kilku tygodni w mediach krążą publikacje, które stawiają pod znakiem zapytania sposób obsadzania stanowisk w Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Krakowie. Najgłośniej zrobiło się po tekście Interii, w którym zasugerowano, że nominacje mają charakter polityczny. Wątpliwości budziły m.in. decyzje o powołaniu Andrzeja Hawranka na szefa sanepidu, a także zatrudnieniu Marka Gajowego i Krzysztofa Marcinkiewicza na stanowiskach kierowniczych.

Problem w tym, że zarzuty nie znajdują potwierdzenia w faktach. Oficjalne stanowisko rzecznika małopolskiego sanepidu, które trafiło do redakcji już pół godziny po publikacji artykułu mówi, że jednostka nie jest zobligowana do przeprowadzania konkursów. O obsadzie decyduje kierownik, a w przypadku wojewódzkich inspektorów – wojewoda. Tym samym powołanie Andrzeja Hawranka odbyło się zgodnie z obowiązującymi procedurami, a prawo jednoznacznie przyznaje wojewodzie możliwość wskazywania kandydatów na kluczowe stanowiska.

W piśmie podkreślono również, że nowi dyrektorzy posiadają wykształcenie i doświadczenie adekwatne do powierzonych im zadań. W tej sytuacji medialne doniesienia o „partyjnych układach” tracą na wiarygodności. Jak zaznaczają przedstawiciele sanepidu, to nie kwestia omijania prawa, lecz obowiązujący w Polsce od lat model, w którym wojewoda odpowiada za personalne decyzje w instytucjach podległych.

Do sprawy odniósł się również Marek Gajowy, który od sierpnia pełni funkcję zastępcy dyrektora ds. bezpieczeństwa:
– Powierzono mi zadanie w czasie, gdy zagrożenia ze wschodu wymagają skutecznego działania w tak newralgicznej jednostce jak służba sanitarno-epidemiologiczna. Moje doświadczenie w obszarze badań naukowych oraz praca na stanowiskach kierowniczych, w tym 2,5 roku w Narodowego Centrum Badań i Rozwoju NCBiR czy pełnienie obowiązków wójta gminy Spytkowice, jednoznacznie wpisuje się w zakres obowiązków, które z satysfakcją realizuję dla zdrowia i bezpieczeństwa mieszkańców Małopolski – podkreślił.

Choć zarzuty o brak przejrzystości brzmią efektownie, fakty wskazują, że działania małopolskiego sanepidu nie wykraczają poza ramy obowiązującego prawa. W tym przypadku medialna burza okazuje się bardziej kwestią interpretacji niż realnego naruszenia procedur.

Avatar autora: Dawid Kierczak

Dawid Kierczak

Rodowity andrychowianin, który od ponad dekady konsekwentnie zajmuje się dziennikarstwem lokalnym. W swojej pracy chętnie sięga po tematy niewygodne, zwracając uwagę na niespójności, nierówności i zaniedbania, które zbyt często umykają publicznej debacie. Jego publikacje cechuje krytyczne spojrzenie na funkcjonowanie systemu oraz wyczulenie na społeczne absurdy. Po godzinach oddaje się swojej pasji do historii, ze szczególnym uwzględnieniem lotnictwa okresu II wojny światowej. Równowagę między powagą tematów a codziennością odnajduje w świecie gier komputerowych.

Subskrybuj
Powiadom o
guest
3 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Paweł
Paweł
1 rok temu

Chyba to nie tak było… No ale w końcu to prywatny portal o bardzo widocznych poglądach, to czego oczekiwać… Tu bardziej wyjaśniono co i jak było: https://wydarzenia.interia.pl/malopolskie/news-sanepid-po-partyjnej-linii-jak-politycy-po-i-psl-dostali-waz,nId,22424183

Paweł
Paweł
1 rok temu
Odpowiedź do  Dawid Kierczak

I akurat „znajomi królika” z tej samej stajni okazali się tymi najlepszymi kandydatami na stanowiska – najpierw szefa sanepidu, a potem jego zastępców… w ogóle nic w tym dziwnego 😉

[esi wrzucinfo_modal cache="public" ttl="900"]
Menu