W ostatnich tygodniach parking przy Urzędzie Miejskim stał się sprawą niemal strategiczną. Mówi się o nim więcej niż o kierunkach rozwoju gminy, planie zagospodarowania przestrzennego czy stanie gminnych dróg.
W centrum tej historii znalazła się sekretarz gminy, Agnieszka Perończyk Adamek, która — jak twierdzą osoby związane z urzędem — bardzo poważnie podeszła do kwestii zarządzania miejscami postojowymi. Jak relacjonuje jeden z czytelników, który miał być świadkiem rozmowy w kuluarach urzędu, podczas dyskusji z wiceprzewodniczącą Rady Miejskiej miały paść słowa:
„Nie wyrażam zgody na wjazd na parking dla Ciebie i Szypuły i dopiero kiedy odejdę z urzędu, będzie można to zmienić. Dopóki ja tu rządzę, tak będzie.”
Trudno nie docenić klarowności tego przekazu. Wizja zarządzania oparta na prostych i jasnych zasadach — parkingowych.
W gminie wielkości Andrychowa stanowisko sekretarza ma jednak znacznie szerszy zakres odpowiedzialności. To funkcja związana z organizacją pracy urzędu, nadzorem nad procedurami administracyjnymi, koordynacją pracy wydziałów oraz dbaniem o sprawność działania całej instytucji. W teorii sekretarz stanowi również ważne zaplecze organizacyjne dla burmistrza. W praktyce — jak zauważają niektórzy obserwatorzy lokalnej sceny samorządowej — wygląda na to, że centrum decyzyjne w ostatnim czasie przesunęło się bliżej linii malowanych na asfalcie.
Czy dobro wspólnoty oraz dobra współpraca między organem wykonawczym a Radą Miejską rzeczywiście powinny sprowadzać się do regulowania tego, kto może zaparkować pod budynkiem urzędu? Niektórzy komentują sprawę z nutą ironii. Pojawiają się sugestie, że skoro parking stał się newralgicznym elementem zarządzania, to może kolejnym krokiem powinien być szczegółowy regulamin korzystania z klamek lub harmonogram otwierania drzwi w magistracie.
Inni idą jeszcze dalej w swoich komentarzach. Wśród żartobliwych propozycji pojawia się pomysł wprowadzenia kwartalnego systemu rezerwacji miejsc parkingowych, przygotowania analizy SWOT dla stanowisk postojowych czy przeprowadzenia konsultacji społecznych w sprawie szerokości linii oddzielających miejsca parkingowe. Najbardziej złośliwi zastanawiają się nawet, czy w godzinach wizyt niewygodnych radnych toalety w urzędzie również nie przechodzą w tryb „zarządzania kryzysowego”.
Oczywiście można potraktować to wszystko jako żart. W końcu mówimy o poważnym samorządzie.
Jednak pytanie pozostaje aktualne: czy w mieście tej wielkości rolą sekretarza gminy jest administrowanie asfaltową przestrzenią wokół urzędu, czy raczej dbanie o sprawność instytucji obsługującej dziesiątki tysięcy mieszkańców? Bo jeśli największym wyzwaniem organizacyjnym magistratu staje się wjazd na parking, to można odnieść wrażenie, że Andrychów osiągnął już niemal administracyjną doskonałość.
Mimo wszystko wielu mieszkańców oczekuje jednak, że urzędnicy skupią się przede wszystkim na sprawach, które realnie wpływają na codzienne życie lokalnej społeczności.











