Bezczelny rajd na oczach plażowiczów
Do zdarzenia doszło kilka dni temu w Kętach. Nad brzegiem rzeki Soły czas spędzały dziesiątki osób szukających odpoczynku. Relaks przerwał im jednak ryk silnika i bezczelna demonstracja siły. Kierowca quada z pełnym impetem wjechał do rzeki, popisując się przed zszokowanymi plażowiczami.
Świadkowie uwiecznili ten popis głupoty na nagraniu wideo, które błyskawicznie trafiło na jeden z lokalnych portali internetowych. Internauci nie zostawili na bezmyślnym kierowcy suchej nitki. Wzburzenie mieszkańców zauważył dzielnicowy z Komisariatu Policji w Kętach, który szczegółowo przeanalizował opublikowany w sieci film.
Funkcjonariusz podszedł do sprawy z pełnym profesjonalizmem:
- Zabezpieczył materiał wideo opublikowany w internecie.
- Skrupulatnie odczytał i ustalił numery rejestracyjne pojazdu.
- Błyskawicznie namierzył prawowitego właściciela quada.
We wtorek, 2 czerwca 2026 roku, policjant zapukał do drzwi amatora rzecznych rajdów. 39-letni mieszkaniec Kęt w rozmowie z mundurowym nie miał drogi ucieczki i potwierdził swój udział w tym haniebnym zdarzeniu. Dzielnicowy dosadnie uświadomił mężczyznę o konsekwencjach jego bezmyślnego zachowania, po czym ukarał go mandatem karnym w wysokości 1000 złotych.
Ekologiczne barbarzyństwo. Prawo nie zna litości
Wjazd pojazdem mechanicznym do koryta rzeki to nie tylko przejaw głębokiej ignorancji, ale przede wszystkim poważne wykroczenie. Przepisy chroniące polską przyrodę są w tej kwestii bezwzględne.
Warto wiedzieć: Wjazd pojazdem do wody to bezpośrednie naruszenie przepisów Ustawy o ochronie przyrody oraz Prawa wodnego. Cieki wodne są prawnie chronione przed niszczeniem brzegów, niszczeniem fauny i flory oraz katastrofalnym w skutkach zanieczyszczeniem ekosystemu (np. wyciekami płynów eksploatacyjnych).
Surowe kary grożą nie tylko za wjazd do samej wody, ale również za dewastowanie wałów przeciwpowodziowych czy poruszanie się po brzegach rzek. Tym razem sprawca skończył z tysiączłotowym mandatem, ale warto pamiętać, że policja w takich przypadkach może skierować wniosek bezpośrednio do sądu. Wtedy grzywna rośnie lawinowo i może wynieść nawet kilka tysięcy złotych.
Koniec z pobłażliwością dla niszczycieli przyrody
Przypadek z Kęt to jasny sygnał dla wszystkich właścicieli quadów i samochodów terenowych, którym wydaje się, że dzika przyroda to darmowy i prywatny tor przeszkód. Publiczne rzeki i plaże są miejscem odpoczynku dla ludzi oraz domem dla dzikich zwierząt, a nie areną do leczenia własnych kompleksów.
Brawa dla dzielnicowego z Kęt za czujność, szybką reakcję i pokazanie, że internetowa bezkarność nie istnieje. Mamy nadzieję, że utrata 1000 złotych skutecznie ostudzi zapał 39-latka do kolejnych „wodnych” popisów.
Co sądzicie o zachowaniu kierowcy quada? Czy mandat w wysokości 1000 złotych to wystarczająca kara za niszczenie rzeki na oczach odpoczywających ludzi? Dajcie znać w komentarzach!
Źródło: Rzecznik Prasowy KPP Oświęcim asp. sztab. Małgorzata Jurecka
