Członkowie rodziny, przyjaciele oraz przedstawiciele lokalnych władz świętowali setne urodziny Czesławy Chechelskiej. Pomimo trudnych doświadczeń w młodości, jubilatka dożyła pięknego wieku otoczona bliskimi.
Pani Czesława urodziła się 29 maja 1926 roku w Młoszowej jako jedno z sześciorga dzieci. Choć była „tą środkową”, to ona jedyna z rodzeństwa doczekała sędziwego wieku — jej bracia i siostry nie żyją. Gdy miała 13 lat, wybuchła II wojna światowa; wspomina okres okupacji jako czas ciężkiej pracy i strachu. Została skierowana na przymusowe roboty do niemieckiej rodziny mieszkającej na wsi.
Po wojnie podjęła zatrudnienie w Zakładzie Konfekcji i Sprzętu Technicznego „Gumownia” w Trzebini, gdzie pracowała aż do likwidacji zakładu.
Rodzina i relacje
Małżeństwo zawarła stosunkowo późno — w wieku 46 lat poślubiła Władysława i przeniosła się wtedy z Młoszowej do Lgoty. Wspólnie wychowali córkę, doczekali się także dwojga wnuków i dwóch prawnuczek. Życie rodzinne określała jako szczęśliwe.
Pani Czesława jest głęboko wierząca — uważa, że to wiara przyczyniła się do jej długowieczności. Kiedyś codziennie uczęszczała na msze, szczególnie ceniła modlitwy różańcowe i nabożeństwa fatimskie. Obecnie, ze względu na problemy z poruszaniem się, nie wychodzi już regularnie z domu. Proboszcz parafii w Lgocie, ks. Andrzej Wciślak, który odwiedził jubilatkę, opowiedział, że jeden z parafian kilka lat wcześniej zainstalował przed kościołem ławeczkę specjalnie dla niej — dzięki temu mogła przychodzić wcześniej i spokojnie oczekiwać rozpoczęcia nabożeństwa.
W dniu setnych urodzin panią Czesławę odwiedzili także: Jarosław Głogowski, zastępca burmistrza Trzebini, Agnieszka Oczkowska, kierowniczka Urzędu Stanu Cywilnego w Trzebini, oraz sołtys Lgoty Rafał Szkarłat. Składali serdeczne życzenia zdrowia, pogody ducha oraz wielu kolejnych spokojnych lat w gronie najbliższych. Sołtys podkreślił, że cała miejscowość jest dumna z tak wyjątkowej mieszkanki. Goście umówili się także na kolejne spotkanie za rok.
Sama jubilatka przyjmowała życzenia z niedowierzaniem i wzruszeniem. „To jest po prostu niesamowite, że takie piękne życzenia dostałam. Sto lat musiałam czekać, żeby tacy dostojni panowie do mnie do domu przyszli i się doczekałam” — mówiła z uśmiechem.
