15 kwietnia pani Michalina Kornaś obchodziła setne urodziny. Z tej okazji jubilatkę odwiedził burmistrz Tomasz Latocha razem z dyrektor Urzędu Stanu Cywilnego Agnieszką Sękowską-Lenart, przekazując jej w imieniu mieszkańców Brzeska kwiaty, upominki oraz listy gratulacyjne.
Pani Michalina przyszła na świat w Tymowej, lecz większość życia spędziła w Brzesku, dokąd przeprowadziła się z mężem w połowie lat 60. Małżeństwo prowadziło przez wiele lat szklarnie, uprawiając kwiaty i inne rośliny — szczególnie chryzantemy zapisały się w pamięci rodziny. Mąż pani Michaliny dodatkowo pracował jako kierowca karetki w miejskim szpitalu.
Jubilatka miała pięcioro rodzeństwa, z których dwoje zmarło w dzieciństwie. Na widocznym miejscu w jej domu wisi stara fotografia przedstawiająca ją z braćmi.
Wspomnienia i rodzina
Mimo licznych trudów pani Michalina ocenia swoje życie jako dobre. Ma jedną córkę, która poszła w ślady ojca i związała swoje życie zawodowe ze służbą zdrowia, pracując w laboratorium szpitalnym. Męża pożegnała sześć lat temu — odszedł w wieku 95 lat. Przez długi czas cieszyła się dobrym zdrowiem, ale dopiero w ostatnich latach dały się we znaki wiek i przeżycia minionych dekad.
W wolnych chwilach lubiła prace ręczne — szyła obrusy i robiła różne ozdoby, co dawało jej ukojenie i odpoczynek od codzienności. Jest osobą głęboko wierzącą; wspólnie z rodziną policzyła, że podczas jej życia papieży było już ośmiu.
Pochodzi z rodziny długowiecznej — jej matka dożyła 102 lat. Pani Michalina wskazuje na geny, ciężką pracę oraz zdrowe odżywianie jako klucz do długiego życia. W własnym ogródku zawsze mieli warzywa — szczególnie dobrze udawały jej się pomidory. Mimo licznych obowiązków znajdowała też czas, by pomagać bratu w gospodarstwie na wsi.
Wspomina proste potrawy dzieciństwa: kapusta i ziemniaki często gościły na stole, a za przysmak uważała groch z pęczakiem. Z uśmiechem opowiada też o podkradaniu świeżego sera od mamy — te drobne sceny z młodości pozostały z nią na zawsze.
Źródło: brzesko.pl
