Przejdź do treści

Szpital w Wadowicach pod finansową ścianą. Strata liczona w milionach i coraz więcej pytań o odpowiedzialność

Sytuacja finansowa Szpitala Powiatowego w Wadowicach staje się jednym z najgorętszych tematów w powiecie. Z przedstawianych danych wynika, że placówka zakończyła 2025 rok stratą przekraczającą 14 milionów złotych. To liczba, która budzi emocje nie tylko wśród samorządowców, ale przede wszystkim wśród mieszkańców, bo mówimy o publicznym szpitalu, finansowanym z pieniędzy podatników.

Jeszcze bardziej niepokojąco wyglądają informacje dotyczące 2026 roku. Po zaledwie czterech miesiącach szpital miał wygenerować około 10 milionów złotych nadwykonań. Jeśli ten trend się utrzyma, na koniec roku strata może sięgnąć nawet 30 milionów złotych. W tle pojawiają się także zobowiązania wobec lokalnych firm i dostawców. Wśród nich wymieniany jest m.in. Termowad, który ma czekać na około milion złotych za ciepło, a także firmy świadczące usługi sprzątania czy obsługi technicznej.

Najwięcej pytań budzi kwestia nadwykonań, czyli świadczeń realizowanych ponad kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia. Według krytyków obecnego zarządzania szpitalem, placówka masowo wykonywała planowe zabiegi ortopedyczne, także dla pacjentów spoza powiatu wadowickiego. Padają zarzuty, że ponad połowę pacjentów ortopedii miały stanowić osoby spoza lokalnego terenu. Problem w tym, że – jak wskazują osoby znające sprawę – już w 2025 roku ze strony NFZ miały płynąć sygnały, że dodatkowych pieniędzy za część nadwykonań może nie być.

W takim układzie decyzje podejmowane przez dyrekcję szpitala zaczynają wyglądać jak gra o bardzo wysoką stawkę. Jeżeli zabiegi wykonano, pacjentów przyjęto, personel pracował, a NFZ nie zapłaci pełnej kwoty, rachunek i tak zostaje. Ostatecznie spada on na szpital, powiat i pośrednio na mieszkańców.

W centrum krytyki znalazła się dyrektor ZZOZ w Wadowicach Barbara Bulanowska. Jej przeciwnicy zarzucają jej zbyt ryzykowną politykę zarządzania placówką, szczególnie w zakresie planowych zabiegów wykonywanych ponad limit. Pojawiają się również pytania o nadzór ze strony władz powiatu. Za obszar ochrony zdrowia odpowiada wicestarosta Wojciech Polak i to właśnie wobec niego kierowane są zarzuty, że reakcja na narastający problem była zbyt późna lub niewystarczająca.

Sprawa ma jednak szerszy kontekst. Problemy finansowe szpitali powiatowych nie zaczęły się w Wadowicach i nie dotyczą wyłącznie tej placówki. W całym kraju dyrektorzy alarmują, że kontrakty z NFZ nie nadążają za realnymi kosztami leczenia, ustawowymi podwyżkami wynagrodzeń, cenami energii, leków i usług. Wadowicki szpital wpisuje się więc w ogólnopolski kryzys, ale to nie zwalnia lokalnych władz z obowiązku rzetelnego wyjaśnienia, kto, kiedy i na jakiej podstawie podejmował decyzje finansowe.

W dyskusji wraca też temat poprzednich władz powiatu. Krytycy wskazują, że przez lata nie przeprowadzono wystarczająco skutecznych kontroli, audytów ani nie wyznaczono jasnych celów zarządczych dla dyrekcji. Jeżeli ordynatorzy nie mieli pełnej wiedzy, czy ich oddziały przynoszą zysk czy stratę, trudno mówić o nowoczesnym i odpowiedzialnym zarządzaniu publiczną placówką.

Dodatkowe emocje budzą informacje o zatrudnieniu osób powiązanych z kierownictwem placówki i samorządem województwa. W przestrzeni publicznej pojawiają się pytania o Dominikę Studnicką, jej wynagrodzenie oraz zakres realnie wykonywanej pracy na rzecz wadowickiego szpitala. To sprawa, która wymaga pełnej transparentności, bo przy milionowych stratach każda złotówka wydawana z publicznych pieniędzy powinna być uzasadniona i możliwa do obrony.

Obecny Zarząd Powiatu podkreśla, że rozpoczął działania naprawcze. Wśród nich wymieniane są audyt zewnętrzny, kontrola wewnętrzna, wpisanie do umowy dyrektora obowiązku cotygodniowych spotkań z ordynatorami, wyznaczenie celów zarządczych oraz pisma kierowane do najważniejszych instytucji państwowych, w tym premiera, Ministerstwa Zdrowia, NFZ, Rzecznika Praw Pacjenta i Agencji Oceny Technologii Medycznych.

To jednak dopiero początek. Mieszkańcy powiatu mają prawo oczekiwać jasnych odpowiedzi: dlaczego strata urosła do takiego poziomu, kto akceptował nadwykonania, jakie były ostrzeżenia ze strony NFZ, jakie zobowiązania ma dziś szpital i czy istnieje realny program naprawczy, a nie tylko kolejne prośby o pieniądze.

Szpital Powiatowy w Wadowicach to nie prywatna spółka, w której ryzyko ponosi właściciel. To placówka publiczna, od której zależy bezpieczeństwo zdrowotne mieszkańców. Dlatego sprawa wymaga pełnego rozliczenia, bez zamiatania problemu pod dywan i bez politycznych uników.

Avatar autora: Dawid Kierczak

Dawid Kierczak

Rodowity andrychowianin, który od ponad dekady konsekwentnie zajmuje się dziennikarstwem lokalnym. W swojej pracy chętnie sięga po tematy niewygodne, zwracając uwagę na niespójności, nierówności i zaniedbania, które zbyt często umykają publicznej debacie. Jego publikacje cechuje krytyczne spojrzenie na funkcjonowanie systemu oraz wyczulenie na społeczne absurdy. Po godzinach oddaje się swojej pasji do historii, ze szczególnym uwzględnieniem lotnictwa okresu II wojny światowej. Równowagę między powagą tematów a codziennością odnajduje w świecie gier komputerowych.

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
[esi wrzucinfo_modal cache="public" ttl="3600"]
Menu