Za całą „inwestycją” stoi jeden z pomysłowych mieszkańców, który postanowił wziąć sprawy w własne ręce. Na swojej posesji zamontował ptasią budkę lęgową, która kształtem i posturą bezbłędnie imituje klasyczny fotoradar.

Jak działa nowy system?
- Matryca i obiektyw: Ostre oko lokalnego wróbla, który z profilu obserwuje przejeżdżające auta.
- System doręczeń: Gołąb pocztowy. Mandat ma trafiać bezpośrednio na parapet kierowcy, bez czekania na awizo.
- Zasilanie: Słonecznik i kula tłuszczowa. Zero opłat za prąd.
Podstęp działa zaskakująco dobrze. Na widok charakterystycznej obudowy kierowcy odruchowo wciskają hamulec, by po chwili zorientować się, że z obiektywu zamiast czujnika wychyla się mały łeb z dzióbkiem.
Czy system jest skuteczny? Na pewno jest tani, nie wymaga kalibracji, a prewencja działa od pierwszego dnia. Jedyne ryzyko to okres lęgowy – wtedy fotoradar może tymczasowo zająć się wysiadywaniem jaj zamiast mierzeniem prędkości.

