Radny Maciej Mąka, nawiązując do ujawnionych dokumentów i korespondencji, stawiał pytania wprost, bez łagodzenia tonu. Jednym z kluczowych wątków była kwestia obiegu informacji w urzędzie. Radny pytał, dlaczego oficjalne pismo dotyczące wycofania się stowarzyszenia trafiło do jednego prywatnego portalu, zanim zostało przedstawione radnym i opinii publicznej. W jego ocenie taka sytuacja podważa zasadę równego dostępu do informacji i rodzi podejrzenia o selektywne jej przekazywanie. Padło również pytanie o brak jakiejkolwiek komunikacji ze strony magistratu. Radny zwracał uwagę, że temat nie pojawił się ani w Biuletynie Informacji Publicznej, ani na stronie internetowej urzędu, ani w oficjalnych kanałach komunikacyjnych miasta. Pytał więc wprost, dlaczego mieszkańcy i radni muszą dowiadywać się o kluczowych sprawach z mediów, a nie z oficjalnych źródeł.

Kolejna grupa pytań dotyczyła samego procesu inwestycyjnego. Mąka dopytywał, dlaczego to gmina – a nie stowarzyszenie KS Amator – prowadziła procedury administracyjne związane z budową strzelnicy. Wskazywał, że skoro inwestorem miała być organizacja zewnętrzna, to ona powinna odpowiadać za przygotowanie dokumentacji i uzyskanie wymaganych decyzji. Radny odniósł się także do informacji z Wód Polskich, z których wynika, że wniosek złożony przez gminę zawierał braki formalne, a następnie nie został uzupełniony mimo wezwań. W tym kontekście padło pytanie, kto konkretnie odpowiadał za przygotowanie dokumentacji i dlaczego dopuszczono do sytuacji, w której postępowanie zakończyło się pozostawieniem wniosku bez rozpoznania.


Nie zabrakło również wątku finansowego. Mąka przypomniał, że gmina wydała około 50 tys. zł na koncepcję inwestycji i zapytał, jakie są realne efekty tych wydatków. Dopytywał, czy środki publiczne zostały wykorzystane w sposób zasadny, skoro projekt nie wyszedł poza etap formalny. W trakcie sesji pojawiły się też pytania o stan prawny nieruchomości. Radny chciał wiedzieć, czy działki zostały faktycznie sprzedane z bonifikatą, czy też pozostają własnością gminy. Zwracał uwagę na sprzeczne informacje pojawiające się w przestrzeni publicznej i domagał się jednoznacznego stanowiska.

Istotnym elementem wystąpienia były również pytania o odpowiedzialność polityczną i organizacyjną. Radny pytał, kto podejmował decyzje w kluczowych momentach i czy burmistrz zamierza wyciągnąć konsekwencje wobec osób odpowiedzialnych za nieprawidłowości. Na koniec padło jedno z najbardziej bezpośrednich pytań: kto wynosi dokumenty z urzędu i przekazuje je wybranym mediom. W ocenie radnego to kwestia, która wymaga pilnego wyjaśnienia, bo dotyczy standardów funkcjonowania administracji i zaufania publicznego.

Dyskusja pokazała, że sprawa strzelnicy stała się czymś więcej niż tylko nieudaną inwestycją. Dla części radnych to przykład szerszego problemu z komunikacją i przejrzystością działań władz miasta, który – jak zapowiedziano – będzie wracał na kolejnych posiedzeniach.