Oficjalne podsumowanie roku budżetowego 2025 w Wadowicach miało być – w myśl narracji burmistrza Bartosza Kalińskiego – klasycznym „pasmem sukcesów”. Rzeczywistość, którą podczas sesji na światło dzienne wyciągnął radny Maciej Mąka, okazała się jednak dla włodarza miasta bezwzględna. Za fasadą pięknych prezentacji multimedialnych kryje się inwestycyjny paraliż i miliony złotych, które zamiast pracować dla mieszkańców, spędziły rok w urzędowych szufladach.
Rok 2025 miał być dla Wadowic skromny – miasto dysponowało najmniejszym od lat budżetem inwestycyjnym opiewającym na kwotę zaledwie 40 milionów złotych. Wydawałoby się, że przy tak uszczuplonych środkach realizacja planów powinna pójść sprawnie. Nic z tego. Urząd zdołał rzutem na taśmę wydać jedynie 27 milionów złotych. Reszta – ponad 13 milionów złotych – została po prostu przepisana na rok 2026.
Czarna lista wadowickich inwestycji. Liczby nie kłamią
Podczas gdy burmistrz Kaliński chwalił się wyłącznie zrealizowanymi zadaniami, radny Maciej Mąka przedstawił twarde dane. Lista projektów, na które zabezpieczono pieniądze, a których wykonanie wyniosło okrągłe 0 złotych (lub zaledwie ułamek planu), poraża:
| Zadanie inwestycyjne | Planowany budżet (tys. zł) | Realizacja (tys. zł) | Stopień realizacji (%) |
| Pompy ciepła wraz z instalacją PV | 9 169 | 862 | ~9% |
| Inspirujemy w zieloną przyszłość | 2 358 | 0 | 0% |
| Odwodnienie osiedla Gorzeń | 1 500 | 0 | 0% |
| Budowa południowej obwodnicy | 1 000 | 0 | 0% |
| Żłobek na 15 dzieci | 1 061 | 235 | ~22% |
| Droga na Iłowiec | 800 | 17 | ~2% |
| PT (Projekt Techniczny) wieża widokowa | 100 | 0 | 0% |
| PT łącznik Sienkiewicza – dworzec | 231 | 0 | 0% |
Na zerowym poziomie realizacji zakończyły się także projekty odwodnienia ulicy Łazówki Bocznej, dróg w Babicy (Cupel) i Choczni (ul. Zwale), a także projekty sali widowiskowej przy SP5 oraz sali gimnastycznej w Babicy. Sztandarowy projekt pomp ciepła i fotowoltaiki, na który rzekomo czekano z utęsknieniem, wykonano w zaledwie 9 procentach.
Gombrowiczowskie „upupianie” zamiast merytoryki
Gdy radny Maciej Mąka próbował dopytać o przyczyny tego tąpnięcia i zapytał wprost, dlaczego w oficjalnej prezentacji burmistrza zatajono fakt niewykorzystania 13 milionów złotych, doczekał się ataku personalnego. Burmistrz Bartosz Kaliński postanowił radnego publicznie upokorzyć i zbyć krytykę tekstem:
„Jest pan drugim najrzadziej chodzącym na sesje, stąd ten brak wiedzy, postaram się go dzisiaj uzupełnić”.
Ta wycieczka osobista miała na celu jedno: odwrócić uwagę od niewygodnych pytań i zamknąć usta opozycji. Z korytarzy i kuluarów płyną jednak głosy, że to sam burmistrz rzadko bywa w pracy, skoro podległe mu wydziały nie potrafią dopilnować przygotowania i terminowości kluczowych projektów.
Ugoda sądowa i widmo drogiej alternatywy: Afera wokół obwodnicy
Problem z wadowickimi inwestycjami sięga jednak głębiej niż tylko niewykorzystany budżet za 2025 rok. Na jaw wychodzą szokujące kulisy dotyczące budowy wadowickiej obwodnicy. Pod głosowanie radnych trafia uchwała, w której burmistrz Kaliński zobowiązuje się zapłacić 249 tysięcy złotych z kieszeni podatników projektantom obwodnicy, która… nigdy nie powstała. Kwota ta to wynik ugody sądowej – bez niej straty mogły sięgnąć nawet pół miliona złotych.
- Porzucony gotowy projekt: Choć poprzednie władze zostawiły gotowy projekt obwodnicy, który miał być realizowany w 2020 roku, urzędnicy przez prawie 100 dni nie potrafili wydać jakiegokolwiek stanowiska w sprawie dalszej współpracy z projektantami. Ostatecznie Kaliński zerwał umowę.
- Próba tuszowania porażki: Dziś otoczenie burmistrza tłumaczy, że porzucony projekt nie dotyczył obwodnicy, a jedynie „uliczki osiedlowej”. Tymczasem dokumentacja (tworzona w porozumieniu z GDDKiA) wyraźnie wskazywała na drogę klasy G, wyposażoną w ekrany akustyczne oraz osobne pasy dla pieszych i rowerzystów. Projekt miał minimalizować ingerencję w środowisko i komponować się z planowaną Beskidzką Drogą Integracyjną (BDI).
- Zagrożenie dla Wenecji: W zamian za porzucony plan ma powstać nowa, znacznie przewymiarowana i kilkukrotnie droższa droga. Zdaniem krytyków zniszczy ona cenne przyrodniczo i rekreacyjnie tereny nad Skawą, w tym popularną „Wenecję”.
Fakty dla wadowickiego magistratu są nieubłagane: zamiast gotowej drogi mieszkańcy otrzymali dług w wysokości ćwierć miliona złotych i widmo ekologicznej oraz finansowej katastrofy. Lokalne środowiska opozycyjne zapowiadają, że to dopiero początek ujawniania afer związanych z obecnym zarządzaniem gminą.
