Szpital Powiatowy w Wadowicach dołączył do ogólnopolskiego protestu placówek powiatowych, które alarmują o pogłębiającym się kryzysie finansowym w ochronie zdrowia. Akcja prowadzona pod hasłem „Szpitalne łóżko poczeka, choroba nie!” ma zwrócić uwagę na rosnące problemy systemowe, które – jak podkreślają lekarze – coraz wyraźniej odbijają się na pacjentach.
W komunikacie wadowickiej lecznicy wskazano, że sytuacja w ostatnich miesiącach znacząco się pogorszyła. Kluczowym problemem pozostaje niedostosowanie kontraktów z Narodowym Funduszem Zdrowia do rzeczywistych potrzeb. Przykładem są badania rezonansu magnetycznego – przy kontrakcie na poziomie około 1,4 mln zł wartość wykonanych świadczeń sięgnęła 3,5 mln zł. Nadwykonania nie są jednak w pełni refundowane. Po przekroczeniu limitów NFZ pokrywa jedynie 50–60 proc. kosztów części badań diagnostycznych.
W praktyce oznacza to, że każde dodatkowe badanie generuje stratę po stronie szpitala. Placówki, które nie dysponują odpowiednimi rezerwami, nie są w stanie długofalowo finansować takiej różnicy. W Wadowicach skala problemu rośnie bardzo szybko – jeszcze w 2024 roku strata z tytułu nadwykonań wynosiła około 270 tys. zł, dziś sięga już około 14 mln zł.
Dyrekcja i lekarze podkreślają, że konsekwencje tej sytuacji zaczynają być odczuwalne dla pacjentów. Wydłużają się kolejki do badań, opóźnia się diagnostyka, a tym samym pogarszają się rokowania zdrowotne. – Kolejka do badania nie może być kolejką do cięższej choroby – zwracają uwagę medycy.
Szpitale powiatowe zaznaczają, że protest ma charakter ostrzegawczy. Ich celem nie jest ograniczanie świadczeń, lecz zwrócenie uwagi na konieczność pilnych zmian w systemie finansowania. Bez nich – jak podkreślają – dalsze funkcjonowanie placówek może być zagrożone, a dostęp do leczenia będzie się stopniowo pogarszał.
