„Dzień dobry,
przypadkiem wpadły mi w ręce zdjęcia willi andrychowskiej i najnormalniej w świecie się załamałam. Kiedyś tętniła życiem, była częścią „Andropolu”, była wizytówką…
Obejrzyjcie zdjęcia – jak wyglądała kiedyś i co z niej zostało dzisiaj. Meta i ostoja naszej żulii.
Czy nie znajdzie się nikt, kto mógłby coś zrobić? Nie rozebrać (tak najprościej, chociaż drogo), ale przywrócić ją do stanu świetności. Jest piękna. Jedyny taki obiekt w naszym regionie – przykład architektury szachulcowej.
Płakać się chce…
Pozdrawiam.”
Architektura szachulcowa to tradycyjny sposób budowania, w którym drewniany szkielet konstrukcyjny wypełniany jest najczęściej gliną z dodatkiem słomy lub trzciny. Charakterystycznym elementem takich budynków są widoczne na elewacji drewniane belki tworzące geometryczne wzory – kwadraty, prostokąty czy trójkąty. To właśnie one nadają obiektom niepowtarzalny wygląd i sprawiają, że architektura szachulcowa jest łatwo rozpoznawalna. W przeciwieństwie do muru pruskiego, gdzie przestrzenie między belkami wypełnia cegła, w szachulcu stosowano tradycyjnie glinę i naturalne materiały.
Trudno nie zgodzić się z tym, że budynek jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych przykładów architektury szachulcowej w regionie. Willa, położona przy ul. Krakowskiej, tuż przy dawnych zakładach Andropol, została wybudowana w latach 30. XX wieku jako reprezentacyjna siedziba związana z fabryką. Przez lata zachwycała swoją formą i bogactwem architektonicznych detali, będąc wizytówką przemysłowego Andrychowa.
Problem jej postępującej degradacji nie jest jednak nowy. Już cztery lata temu zwracano uwagę na fatalny stan obiektu. Pękające elewacje, odpadające tynki, niszczejąca stolarka okienna i drzwiowa oraz prowizorycznie zabezpieczone wybite szyby były wyraźnym sygnałem, że budynek wymaga pilnych działań. Wówczas wskazywano również, że willa pozostaje własnością prywatną i jest wystawiona na sprzedaż. Cena nieruchomości wynosiła około 2,3 mln zł, a potencjalny nabywca musiał liczyć się z koniecznością przeznaczenia kolejnych milionów na kompleksowy remont.
Obiekt oferuje ogromny potencjał. Liczy ponad 1000 metrów kwadratowych powierzchni użytkowej, kilkadziesiąt pomieszczeń i znajduje się na około 26-arowej działce w centrum miasta. Wielu mieszkańców od lat podkreśla, że po odpowiedniej renowacji mogłoby tu powstać eleganckie centrum usługowe, hotel, pensjonat, siedziba firmy lub miejsce związane z historią Andrychowa.
Mimo upływu kolejnych lat sytuacja niewiele się zmieniła. Zamiast odnowionej perełki architektury mieszkańcy wciąż oglądają budynek, który stopniowo popada w coraz większą ruinę. Zdjęcia przesłane przez czytelniczkę pokazują, jak bardzo zmienił się ten wyjątkowy obiekt i jak wiele stracił ze swojej dawnej świetności.
Pozostaje pytanie, które mieszkańcy zadają od lat – czy znajdzie się inwestor lub instytucja, która zdecyduje się ocalić jeden z najbardziej charakterystycznych zabytków Andrychowa, zanim będzie na to za późno?
