Przejdź do treści

Czytelnicy piszą swój kryminał! ROZDZIAŁ I

Marzyłeś kiedyś, by napisać książkę? Albo ją współtworzyć? Teraz jest na to szansa. Portal wrzuc.info rusza z nowym projektem – piszemy książkę – kryminał online! Co tydzień publikować będziemy kolejny odcinek powieści, której fabuła umiejscowiona jest w Małopolsce Zachodniej.

O czym będzie książka, jaka będzie jej treść? O tym mają już zdecydować sami Czytelnicy!

Pod każdym odcinkiem zamieścimy pytania, co ma się wydarzyć w kolejnym rozdziale powieści. Decydować będzie największa liczba głosów Czytelników na daną opcję. Na tej podstawie będziemy wspólnie tworzyć kolejne rozdziały.

W POPRZEDNICH ODCINKACH:

PROLOG

Czas na kolejną odsłonę kryminału:

ROZDZIAŁ I

Jesień w Oświęcimiu miała w sobie coś ciężkiego, jakby miasto nigdy nie potrafiło otrząsnąć się z wilgoci, która nie była tylko pogodą, ale stanem trwania. Rzeka Soła płynęła powoli, ołowiana i szeroka, odbijając rozmyte światła latarni oraz sylwetki starych drzew, które trzymały się brzegów jak świadkowie czegoś, o czym nikt nie chciał mówić głośno. Nad miastem wisiało niebo niskie i bezlitosne, a stare kamienice przy rynku i w bocznych ulicach zdawały się jeszcze bardziej pochylać pod jego ciężarem.

W jednej z takich kamienic mieszkała Maria Nowicka, nauczycielka historii w miejscowym liceum ogólnokształcącym. Czterdzieści dwa lata, choć nikt nie dawał jej tyle na pierwszy rzut oka. Wysoka, zadbana, z tą trudną do uchwycenia mieszanką zmęczenia i elegancji, którą mają kobiety przyzwyczajone do życia „same, ale nie samotne w środku”. Włosy zwykle spięte niedbale, jakby w pośpiechu między lekcjami a życiem, spojrzenie uważne – takie, które odruchowo szukało w świecie sensu i kontekstu, jakby każda uliczka mogła być przypisem do większej historii.

W pracy była wymagająca. Może nawet zbyt. Uczniowie mówili o niej, że „nie odpuszcza”, że „czepia się szczegółów”. Ale ona wiedziała, że szczegóły to wszystko, co zostaje, kiedy reszta historii zostaje wygładzona, uproszczona albo zapomniana.

Zwłaszcza tutaj, w Oświęcimiu, gdzie przeszłość nigdy nie była tylko przeszłością.

Wracała późno. Dzień w liceum był jak zwykle trudny – rozkojarzeni uczniowie, telefony pod ławkami, zmęczone spojrzenia, które udawały brak zainteresowania. A jednak ona widziała, że to nie zawsze była obojętność.

Czasem to był tylko brak siły, żeby udawać, że świat ma sens.

Po lekcjach Krzysia odbierała z zajęć świetlicowych – siedmioletni, żywy, zbyt ciekawy świata jak na czasy, w których przyszło mu dorastać. Teraz spał już od dawna w swoim pokoju, przytulony do pluszowego misia, a mieszkanie wypełniała ta krucha cisza, którą znają tylko samotne matki i nocne powroty do własnych myśli.

Maria stała w kuchni, oparta o blat, z kubkiem herbaty, która zdążyła wystygnąć. W tle cicho szumiało radio, ale nie słuchała go naprawdę. Myślami była gdzie indziej – przy zajęciach, przy uczniach, przy kolejnej lekcji o XX wieku, która znów zostanie przerwana pytaniem „czy to będzie na sprawdzianie”.

Za oknem deszcz sączył się leniwie po szybie, rozmazując światła ulicy w coś przypominającego stare fotografie.

I wtedy ktoś zapukał.

Nie głośno. Nie agresywnie. Ale wyraźnie.

Maria uniosła głowę. Przez chwilę nie zareagowała, jakby mózg odmawiał przyjęcia tej informacji. Pukanie do jej drzwi po dwudziestej drugiej nie zdarzało się nigdy. W tej kamienicy ludzie raczej udawali, że siebie nie słyszą. Że nie widzą. Że nie istnieją poza swoimi mieszkaniami.

Drugie pukanie było bardziej stanowcze.

Odstawiła kubek, przeszła przez korytarz i spojrzała przez wizjer.

Na klatce stał mężczyzna. Wysoki, w ciemnym płaszczu, lekko przemoczone włosy, twarz napięta w sposób, który nie pasował do zwykłej wizyty. Nie wyglądał jak sąsiad. Nie wyglądał jak kurier. Nie wyglądał też jak ktoś, kto przynosi dobre wiadomości.

Otworzyła drzwi tylko częściowo.

– Pani Maria Nowicka? – zapytał.

– Tak… o co chodzi?

Mężczyzna zawahał się na ułamek sekundy, jakby ważył każde słowo.

– Prokuratura Rejonowa w Oświęcimiu. Prokurator Domański.

To nazwisko brzmiało jak coś z innego świata, nie z jej klatki schodowej, nie z jej kuchni, nie z jej wieczoru z wystygłą herbatą i śpiącym dzieckiem.

– Przepraszam, ale… – zaczęła, jednak on wszedł jej w słowo.

– Potrzebujemy pani pomocy. Natychmiast.

W jego głosie nie było prośby w zwykłym znaczeniu tego słowa. Była pilność. I coś jeszcze – napięcie, które nie należało do człowieka, który przyszedł z rutynową sprawą.

Maria poczuła, jak coś w niej się zaciska.

– Ja jestem tylko nauczycielką – powiedziała ostrożnie.

– Właśnie dlatego tu jestem.

Zamilkła.

Za jego plecami klatka schodowa tonęła w półmroku. Gdzieś niżej trzasnęły drzwi. Ktoś zakaszlał. Zwykłe dźwięki zwykłego bloku. A jednak wszystko wydawało się dziś trochę bardziej odległe, jakby świat przesunął się o pół tonu w stronę czegoś niepokojącego.

– Co się stało? – zapytała w końcu.

Prokurator spojrzał jej prosto w oczy.

– Znaleziono ciało.

Przerwał na moment, jakby szukał właściwego słowa, które nie będzie brzmiało zbyt lekko.

– Ustawione w kształt przypominający swastykę.

Przez sekundę Maria nie zareagowała. Słowo zawisło między nimi jak coś fizycznego. Nie pasowało do tej kamienicy, do jej kuchni, do śpiącego Krzysia za ścianą. Ale jednocześnie… coś w jej głowie zaczęło pracować szybciej. Mechanizm, którego nie da się już zatrzymać.

Historia.
Symbole.
Przeszłość, która nigdy nie znika.

Prokurator mówił dalej, ale ona już częściowo go nie słyszała.

Bo w jej pamięci, jak wyrwany fragment filmu, pojawił się obraz wilgotnej, wąskiej uliczki gdzieś niedaleko rynku… zapach, którego nie dało się pomylić z niczym innym… i coś, czego ktoś nigdy nie powinien zobaczyć.

– Pani Nowicka – głos prokuratora wrócił ostro. – Potrzebujemy kogoś, kto rozumie kontekst historyczny tego miasta. Kogoś, kto nie tylko czyta dokumenty, ale widzi więcej.

Maria powoli wypuściła powietrze.

Za jej plecami w mieszkaniu coś cicho skrzypnęło – może podłoga, może dom, może jej własne myśli.

– Co ja mam z tym wspólnego? – zapytała cicho.

Prokurator nie odpowiedział od razu.

A kiedy w końcu to zrobił, jego słowa były jeszcze cięższe niż poprzednie.

– Jeszcze nie wiemy. Ale ciało… zostało znalezione kilka ulic od rynku. I sposób ułożenia nie wygląda na przypadek.

Maria poczuła chłód, który nie miał nic wspólnego z jesienią za oknem.

I wtedy, po raz pierwszy tej nocy, pomyślała nie o pracy, nie o szkole, nie o lekcjach.

Tylko o Krzysiu śpiącym w drugim pokoju.

Co będzie dalej? Wybierajcie, co ma się zdarzyć w następnym rozdziale!

  • Maria zgadza się pomóc i jedzie z prokuratorem na miejsce zbrodni.
  • Odmawia, ale następnego dnia w szkole odkrywa coś, co wiąże ją ze sprawą.
  • Prokurator zostawia jej zdjęcia z miejsca zbrodni i Maria rozpoznaje w nich coś z własnej przeszłości.

Propozycje wysyłajcie na adres: ksiazkawrzucinfo@gmail.com do soboty 24 maja 2026.

Co tydzień publikujemy kolejny odcinek powieści kryminalnej, której akcja rozgrywa się w Małopolsce Zachodniej. O czym będzie kryminał i jak potoczą się dalsze losy bohaterów? O tym zdecydują sami Czytelnicy.  

Avatar autora: Raz

Raz

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
[esi wrzucinfo_modal cache="public" ttl="3600"]
Menu